sobota, 25 czerwca 2016

Przez chwilę być kimś innym: Gdy świat upadł...

Hej! Chciałam napisać jakiś lekki i przyjemny post. Ani ja nie mam siły pisać recenzji czy czegoś w tym stylu, ani zapewne Wy nie mielibyście siły tego czytać :) Moim pierwszym pomysłem było zestawienie subiektywnie najlepszych piosenek Disneya (bo kto nie lubi Disneya? ^^). Panujący na dworze upał nasunął mi jednak skojarzenie pustyni, a stąd... to już tylko krótka droga do post-apo. Tak, ostatnio dużo tu post-apo, wybaczcie :) Mam aktualnie fazę na ten gatunek i pewnie potrwa jeszcze trochę, jako że planuję pewne ambitne, postapokaliptyczne przedsięwzięcie na wakacje.

No dobra, to o czym dzisiaj? Pewnie poznaliście po tytule, a jeśli nie, to wyjaśniam: nadeszła pora na kolejny post cosplayowy!

Jak pewnie pamiętacie z poprzednich postów, po moim debiucie w stroju łuczniczki zapragnęłam włożyć czerwoną pelerynę. Utrzymywałam więc swoje cosplaye w klimacie fantasy, raz tylko dla żartu dodając Czerwonemu Kapturkowi pistolet. Czerwona peleryna towarzyszyła różnym zestawieniom ubrań, różnym broniom: chodziłam z nożami, z bagnetem... Brakowało mi jednak tego pistoletu "na co dzień", coraz bardziej myślałam o post-apo... i na Polcon 2014 w Bielsku-Białej wraz z moją przyjaciółką postanowiłyśmy przyszykować sobie stylizacje post-apo (bez żadnego elementu czerwieni!).


No to wpierw parę zdań (akapitów) o tworzeniu tego stroju. Przy stylizacjach fantasy z reguły ubrania stanowią nieco większy problem, bo nie występują w standardowej sprzedaży. Trzeba sobie uszyć niektóre elementy (taką chociażby pelerynę) lub mieć szczęście, znajdując coś fajnego i niepowtarzalnego w szmateksach. Oczywiście są też sklepy oferujące cosplaye, ale ich oferta jest dosyć droga, a poza tym to żadna frajda: mieć wszystko gotowe. :P W każdym razie, przy post-apo wystarczy użyć normalnych ubrań, co trochę ułatwia sprawę.

Najbardziej "nienormalnym" elementem stroju jest płaszcz (nazwijmy go roboczo płaszczem). W rzeczywistości był to roboczy fartuch mojego taty. Na tenże fartuch zwróciłam uwagę w piwnicy, gdzie pokrywał się kurzem. Uznałam, że będzie nieźle pasował do klimatu post-apo i go podebrałam. Obowiązkowo chodziłam w nim z podwiniętymi rękawami, bo są za długie. ;)


W kwestii "trzonu": są to zwyczajne dżinsowe szorty i top. Przewidziany do stroju top jest czarny (pierwszego dnia konwentu chodziłam w innym - zielonkawym) i ma parę dziur. Mogłam je po prostu zrobić nożyczkami, ale żeby wczuć się w klimat, wyciachałam je nożem także wchodzącym w skład cosplayu (cud, że sama się przy tym nie pociachałam ^^). Do tego wszystkiego są jeszcze wysłużone trapery kupione przed laty na obozy harcerskie. 

Ostatnia grupa elementów to dodatki. Wyszłam z założenia, że po apokalipsie niczego się nie marnuje, więc dodatków przyda się sporo. Jako, że panuje także niedostatek, postawiłam na asymetryczność. Zacznijmy od broni. Miałam dwa pistolety na kulki, przy czym jeden nosiłam w kieszeni i służył do pozowania. Drugi epicko wyglądał w kaburze na udo. Kabura to właśnie element, który zrobiłam od zera i jestem z niej dumna. Taką prawdziwą kaburę też posiadam, ale na konwent pożyczyłam ją przyjaciółce (zobaczycie ją na jednym z niższych zdjęć). Częściowo wykonałam również pochwę na łydkę. "Bazę" pochwy posiadałam, lecz musiałam dorobić paski, którymi ją zamocuję. I co jeszcze? Jedna getra na nogę, rękawiczkopodobne coś, czarna pochwa na noże do noszenia na przegubie, nieśmiertelniki, opaska moro... Generalnie: co mi wpadło w ręce. ^^

Ach, no i "makijaż". Wykorzystałam cienie do powiek, by zrobić sobie brudno-krwawe (bardziej brudne) plamy na twarzy, a kilka maznęłam też sobie na rękach i nogach. Nie znam się na charakteryzacji, więc nie próbowałam wykonywać realistycznie wyglądających siniaków czy zranień.


Na konwencie oczywiście wyszedł problem z bronią. No jeszcze przyczepianie się noża mogę zrozumieć, ale plastikowego pistoleciku? Zresztą specjalnie nie brałam bardziej porządnego pistoletu, jaki mam - też na kulki, jednak metalowy. Regulamin wspominał o specjalnych naklejkach na skontrolowanej broni. Jako, że raczej lubię działać zgodnie z prawem, pierwszego dnia zgłosiłam się po naklejkę. Miałam przyjść wieczorem. Wieczorem nadal nie było tych naklejek i nie pojawiły się chyba do końca konwentu. Zamiast nich dostałyśmy kawałki białej, szerokiej taśmy z podpisem. Dość powiedzieć, że wyglądało to... beznadziejnie. Do tego kiepsko odchodziło i zarówno na pistoletach, jak i na pochwie pozostał klej. :/

Oczywiście, jak zwykle, zostałam wzięta za postać, której w ogóle nie brałam pod uwagę. Tym razem padło na... Larę Croft. :) Ogólnie spoko, bo bardzo lubię Larę Croft (prawdziwą Larę, a nie tę z nowej marki :P), lecz się tego nie spodziewałam. Jasne, miałam krótkie spodenki, ale nawet nie przypominały tych noszonych przez słynną panią archeolog. No i uwagę zwracała również ta kabura na udo, tyle że Lara miała dwie. Cóż, wyszła postapokaliptyczna Lara Croft. Może być. xD


Zdarzyła się też zabawna sytuacja na prelekcji o LARPach dla początkujących. Prowadzący zaczął mówić, że wymaga od swoich graczy wiedzy na temat różnych przedmiotów, np. pistolety z reguły są zabezpieczone. Dlatego też, gdy gracz stwierdza, że strzela z pistoletu, to dostaje informację, że nie, pistolet nie strzela. Jak już gracz domyśli się, że trzeba najpierw odbezpieczyć broń, musi jeszcze wpaść na to, jak faktycznie się to robi. Są dwa "standardy" odblokowywania. Okazało się, że mój pistolet na kulki miał ten mechanizm wytłoczony, choć oczywiście nieruchomy. Prowadzący mógł więc zaprezentować, gdzie dokładnie trzeba co przekręcić. :)

Z pozytywnie nastawionym rycerzem :)

I to cała historia tego stroju. Miłej reszty weekendu! :)

sobota, 18 czerwca 2016

Dziś tylko zombie

Hej! W przededniu sesji egzaminacyjnej, po ciężkiej końcówce semestru nie jestem w stanie przedstawić Wam niczego ambitnego, wybaczcie. Niemniej postanowiłam pokazać Wam coś, o czym wspominałam jakiś czas temu. Ale najpierw co innego :)


Tydzień temu pojechałam na jeden dzień na świeży konwent w Starogardzie Gdańskim. G-con okazał się całkiem przyjemny, szczególnie jak na pierwszą edycję. Nie zabrakło games roomu ani konkursu cosplay. Szczególnie konkurs cosplay był dobrze przeprowadzony. Podobało mi się również to, że po prezentacji stroju uczestnicy opowiadali krótko, jak i z czego zrobili swoje stroje. Sądzę, że przede wszystkim miało to dać jurorom informację, jak duża część cosplayu jest kupiona, a które rzeczy zostały wykonane własnoręcznie. Niemniej dla wielu widzów - w tym dla mnie - także było to interesujące.

Na G-conie poprowadziłam też swoją pierwszą prelekcję. Jej tematem były schematy w bestsellerach. Przygotowywałam tę prezentację, opierając się na doświadczeniach z Pyrkonów czy Polconów, a tam dominuje bardziej "obyta" widownia. Tutaj więcej było młodych, "świeżych" konwentowiczów, więc chyba nie zrozumieli niektórych nawiązań. Mimo wszystko mam nadzieję, że im się podobało :) Zamierzam zgłosić prelekcję na tegoroczny Polcon, ale czy zostanie przyjęta, to zobaczymy.


No i cóż... Zastanawiacie się pewnie, o co chodzi z tym zombie w tytule, prawda? Parę postów temu wspomniałam o aplikacji, którą tworzę w ramach projektu na studia. Tematem projektu był dowolny program wykorzystujący kartę graficzną do obliczeń. Jako, że nie byłabym sobą, gdybym zaimplementowała coś "normalnego", wymyśliłam sobie symulację apokalipsy zombie. Plany były nieco ambitniejsze niż ostatecznie wyszły. W zamierzeniach ludzie mieli mieć broń oraz zabijać nią zombiaków. Niestety, sił mi na to nie starczyło, więc ludziom pozostaje jedynie zostać zombiakami... Niemniej wygląda to wszystko bardzo fajnie, przynajmniej mi się podoba ^^ Poniżej możecie zobaczyć efekty takich symulacji (a z projektu dostałam maksymalną ilość punktów! :>). A jakby kogoś to interesowało, dodam, że program w wersji konsolowej (bo na pewno nie graficznej) działa np. na kwadracie o boku liczącym ponad 2000 pól.

Tutaj ludzie zaczynają z przewagą...


...a tu zombie jest już na początku dwukrotnie więcej.



I to tyle na dzisiaj. Za tydzień spodziewajcie się nieco dłuższego posta, chyba że egzaminy nie pozostawią we mnie żadnych sił. Miłego weekendu! :)

niedziela, 5 czerwca 2016

Elfy, więcej elfów... :)

Hej! Dzisiaj przedstawiam Wam inne przedstawicielki mojej kolekcji elfów ;)

A tak w ogóle... byłby ktoś za tym, bym w ramach postu podzieliła się z Wami szkicem jednosesjówki RPG? Jeżeli tak, dajcie znać.

I jeszcze jedno. Za tydzień w Starogardzie Gdańskim odbywa się pierwsza edycja konwentu G-con. Będę prowadzić prelekcję o schematach w bestsellerach. Także zapraszam! :)

A teraz przejdźmy do efektów ostatniej sesji zdjęciowej:


Tej pozowanie wyraźnie sprawia przyjemność ^^


I ten wzrok smoka mówiący "tylko spróbuj mi ją odebrać" ;P