niedziela, 23 października 2016

Jak urzeczywistnić sceny, czyli o figurkach w RPG

Hej! Zgodnie z obietnicą wzięłam się w garść i napisałam już posta... choć nie jestem pewna, czy komuś na tym zależy... No ale nic, może ktoś przeczyta i może się spodoba ;)

Ogólnie przez najbliższe miesiące, a przynajmniej tygodnie będzie krucho z postami. Jak się okazuje, praca i studia to pół biedy, gdy muszę ciągle jeździć do lekarza z palcem, który złamałam we wrześniu. Jakoś trzeba przeżyć :)

A co dzisiaj? Nie, niestety nie ciąg dalszy analizy :) Postanowiłam za to poruszyć temat związany z RPG. Na większości sesji w mniejszym lub większym stopniu mamy do czynienia z walkami. Przede wszystkim do tego typu scen graczom przydałoby się dokładnie wiedzieć, jak wygląda świat kryjący się w głowie Mistrza Gry. Jakie są na to sposoby?
 

Oj.
 
E tam, figurki. Po co komplikować?

Cóż... Tak właśnie grałam przez dobre kilka lat :) Walki odbywały się dość umownie. Nie sprawdzaliśmy szczególnie odległości, po prostu pytaliśmy Mistrza Gry, jak daleko ktoś się znajduje lub deklarowaliśmy, że atakujemy najbliższego przeciwnika. Nie mieliśmy z tym szczególnych problemów. Należy tu jednak zaznaczyć, że były to sesje Warhammera, gdzie raczej nie używaliśmy magii. Odpadały cięższe do rozstrzygnięcia kwestie czarów (czary miewają bardzo szczegółowo określone zasięgi), a nawet jeśli coś takiego się pojawiało, było tak, jak mówił Mistrz Gry. Potem przeszliśmy na Wolsunga i tu także dokładne przedstawienie starcia nie okazało się szczególnie potrzebne. Innymi słowy, da się bez figurek. Ale czy nie warto czasem dla jakości sesji urzeczywistnić świata, w którym znajdują się nasze postacie?


Lego do wszystkiego ^^

Jeszcze za czasów Warhammera zdarzało nam się używać klocków lego, choć więcej było przy tym zabawy niż poważnego grania. Wesoło było poruszać ludzikami na koniach, zdejmować ludziki, gdy postacie schodziły z wierzchowców itd. Lego daje bardzo duże możliwości. Można chociażby dość wiernie odwzorować swojego bohatera, jeżeli chodzi o płeć, fryzurę, kolorystykę stroju, broń... Oczywiście wiele zależy od ilości oraz rozmaitości posiadanych zestawów. Podobnie Mistrz Gry może przygotować przeciwników o odpowiednim wyglądzie, a chociażby o odpowiedniej broni. Wtedy wszyscy wiedzą, że np. ten wróg ma łuk, a tamten topór. Łatwiej też o znacznikowanie postaci niezależnych. Kto raz pełnił rolę Mistrza Gry, wie chyba, że trzeba jakoś rozeznawać się w tym, który przeciwnik dostaje jakie obrażenia, by wiedzieć, w jakim jest stanie. Przy ludzikach lego można do tego wykorzystać chociażby charakterystyczne fryzurki, czapeczki czy same stroje. Wtedy mamy np. "niebieską czapeczkę" łatwą do znalezienia na zaimprowizowanej planszy oraz w swoich notatkach.

Klocki lego łatwo również wykorzystać do zbudowania całego pola bitwy (lub terenu sceny niekoniecznie batalistycznej). Bez problemu można "narysować" chociażby kontury budynków, a odpowiednie klocki drzew czy zarośli dodadzą klimatu, gdy nasze postacie znajdują się w lesie. Charakterystyczny kształt klocków ułatwi określanie odległości. Gdy już przedstawiamy scenę, dość istotna jest mniej lub bardziej przybliżona skala tego odwzorowania, żeby np. jasne było, jaką odległość dany bohater jest w stanie pokonać w czasie jednego ruchu. W przypadku klocków lego możemy liczyć te okrągłe wypustki, którymi mocuje się jeden klocek do drugiego.

Mimo takich zalet klocki lego się jakoś nie przyjmują. Ani my z nich nie korzystamy (może na rzeczy jest fakt, że pudło z lego jest gdzieś daleko, daleko w piwnicy...), ani żadna ze znanych mi grup RPGowych. Dlaczego się nie przyjmują? Szczerze mówiąc, ciężko mi powiedzieć. Jeżeli macie jakieś pomysły, dajcie znać :)

Nas jest aż czworo, a was tylko trzy setki ;P


Jak bitwa, to bitewniak

Dla jasności krótko opiszę, czym są bitewniaki, czyli gry bitewne. Nie chcę wchodzić w szczegóły, jako że nigdy nie grałam w bitewniaka i sama się na tym za dobrze nie znam. Generalnie jest to gra w... cóż... bitwę. Każdy ma swoją armię, określone jednostki i walczymy zgodnie z wcześniej ustalonymi zasadami. Jest to jednak "trochę" bardziej skomplikowane niż figurkowe wojny naszych ojców czy dziadków ;) Można podejść na poważnie do przedstawienia takiej bitwy, co jest dosyć kosztowne i wiążę się z zakupem specjalnie przygotowanych figurek (np. z uniwersum Władcy Pierścieni czy Warhammera 40 000), jak również przygotowaniem przestrzeni (budynki, podłoże, otoczenie, kamienie, rośliny...).

Walka bohaterów na sesji to w końcu bitwa, więc użycie tu bitewniaków wydaje się naturalne. Gdy do tego mamy jeszcze dodatki do odwzorowania otoczenia, to już w ogóle jest wszystko w pełni realne. Komu by się jednak chciało tak męczyć do każdej walki? W tej samej kategorii co bitewniakowe figurki postanowiłam również umieścić wszelkie figurki żołnierzy z różnych okresów historycznych i fantastycznych. Z reguły kupuje się je niepomalowane. Choć nadanie im barw wymaga wysiłku, umożliwia nam chociażby wspomniane już znacznikowanie przynajmniej części postaci mających robić za przeciwników. 



Wyobraźnia w służbie tworzenia otoczenia

Wspominałam o kwestii odwzorowania nie tylko postaci, ale i otoczenia. Z reguły brakuje nam czegoś naprawdę wyglądającego na krajobraz odgrywanej sceny. Oczywiście warto wykorzystać różnego rodzaju klocki itp., jeżeli się takowe posiada, jednak z reguły pozostaje tylko to, co mamy standardowo. Wtedy właśnie budulcem stają aktualnie niewykorzystywane kostki (przeciętny, doświadczony gracz RPG posiada co najmniej dwa zestawy kostek), a do tego gumki, ołówki, długopisy... Nadadzą się i piórniki, i kubki, i dziwne rzeczy wyjęte z piórnika, i całkowicie przypadkowe bibeloty z pobliskich szafek... Słowem, wszystko. Taka scena wygląda potem dość zabawnie ;)

Sekretne życie planszówkowych figurek

Niektóre planszówki mają w zestawach z reguły kartonowe figurki, choć zdarzają się i plastikowe. Dlaczego więc ich nie wykorzystać? Obecnie gram w system Savage Worlds w uniwersum post-apo (zdziwieni? xD). Posiadam również grę planszową "Martwa zima", w skład której wchodzi naprawdę niezła liczba kartonowych figurek postaci, jak i zombiaków. Macie okazję zobaczyć je na zdjęciach ubarwiających niniejszy post.

Figurki z "Martwej zimy" idealnie pasują nam więc do uniwersum i nadają sesji klimatu. Utarło się, że w szczegółach przedstawia się walki. Nasz Mistrz Gry wykorzystał jednak odwzorowanie sceny w przypadku... imprezy. Określił salę, "naszkicował" barek, stoły, postawił bohaterów w odpowiednie miejsca. Podczas trwania zabawy co jakiś czas przesuwał postacie niezależne na nowe pozycje, a my także przenosiliśmy naszych bohaterów tam, gdzie ich kierowaliśmy. Było to naprawdę fajne. Miało się wizję całej sceny, wszystko jasne. Bynajmniej nie sprawiło to, że potraktowaliśmy fabularną scenę mechanicznie - wręcz przeciwnie, moim zdaniem bardziej się wczuliśmy.



Co z tą skalą?

Poruszyłam wcześniej temat skali odgrywanej sceny. Zależnie od graczy i Mistrza Gry, można bardziej dokładnie mierzyć każdą odległość, jak i podejść do tego w sposób bardziej umowny. W grupie, do której w pewnym momencie trafiłam, posługiwano się ołówkami ze specjalną miarką. Były to ołówki z narysowanymi kreskami określającymi kolejne odległości. Gdy ktoś rzucał zaklęcie (a był to system D&D, jeżeli ktoś zna się na rzeczy - także zaklęć sporo o szczegółowych opisach), miarką określało się, kto znalazł się w jego obrębie, a kto nie.
 
Jednym ze standardowych wyjść są kupione lub zrobione samodzielnie plansze. Niektórzy wolą uproszczone pola kwadratowe, inni - pola sześciokątne. To również głównie domena D&D. W tym wypadku wiadomo, że np. ten bohater może przejść cztery pola podczas ruchu, a jego zaklęcie sięga na sześć pol. No i prosta sprawa.


Wystarczy pobrać

Producenci gier RPG ułatwiają nam pewne sprawy i należy do nich również odgrywanie scen. Pomijam już możliwość kupna lub pobrania wspomnianych plansz o polach kwadratowych lub sześciokątnych. Na jednej z podstron FajneRPG znajdziecie zestawy figurek i nie tylko, które łatwo wydrukować na kartonie, a potem używać na sesjach. Znajdują się tam również np. wzorniki kształtów rzucanych zaklęć (nada się także do chociażby wybuchy granatu).


Co grupa, to umowa

Oczywiście temat jest znacznie obszerniejszy, a tutaj skupiłam się na podstawach. Dochodzą przykładowo takie kwestie jak oznaczenia postaci unoszących się w powietrzu czy czarów utrzymujących się przez kilka rund. W każdej RPGowej grupie bez wątpienia są różne ustalenia i sposoby na odgrywanie scen walki. Jeżeli macie jakieś własne, o których w żaden sposób nie wspomniałam, dajcie znać w komentarzach :)


I to tyle na dzisiaj, post wyszedł całkiem spory. Do następnego postu (kiedyś...)! ;)